Oddziały




„Modernizacja systemu łączności
Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego Nr 4 w Bytomiu”



„Innowacyjne, małoinwazyjne metody typu „non-fiuson” i „fiuson” chirurgicznego leczenia dysfunkcji układu kostno - neuro - mięśniowego człowieka”




„Poprawa jakości powietrza poprzez zaprojektowanie i wykonanie termomodernizacji 9- cio kondygnacyjnego budynku B Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego Nr 4 w Bytomiu”




„Zapewnienie rozwoju elektronicznych usług publicznych poprzez zakup i wdrożenie systemu informatycznego w Wojewódzkim Szpitalu Specjalistycznym Nr 4 w Bytomiu”




„Zaprojektowanie i wykonanie wielobranżowej modernizacji (adaptacji) VIII piętra (z wyłączeniem zespołu pomieszczeń przy ścianie zewnętrznej kierunku zachodniego wraz z korytarzem) budynku B dla potrzeb Oddziału Otorynolaryngologii oraz adaptacji pomieszczeń budynku C2, po dyslokacji Oddziału Otorynolaryngologii w celu utworzenia 30-łóżkowego Oddziału Medycyny Paliatywnej”







„Modernizacja stanowisk pracy oraz szkolenie służące eliminowaniu zdrowotnych czynników ryzyka w miejscu pracy oraz nabyciu nowych kompetencji przez pracowników Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego nr 4 w Bytomiu i umożliwiających kontynuowanie pracy osobom w wieku aktywności zawodowej”


Psycholodzy z WSS nr 4 pomagają medykom szpitala (3.04.2020) PDF Drukuj Email

 

Pomoc dla pracowników Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego nr 4 w Bytomiu oferują psycholodzy z Oddziału Psychiatrii. Każdy może zadzwonić i porozmawiać. Najczęściej są to rozmowy o tym, jak oswoić lęk i stres. Bo choć mówi się o tym, że medycy są dzisiaj bohaterami, lękamy się wszyscy – o rodziny, o pacjentów, o siebie – mówi dr Wojciech Sołtys, kierownik Oddziału Psychiatrii WSS nr 4.

 

 

W silnym stresie, psychika potrafi działać przeciw nam – podkreśla Wojciech Sołtys. Kiedy wydaje nam się, że znaleźliśmy się w sytuacji bez wyjścia, podświadomie sięgamy po najprostsze mechanizmy obronne, jak przez obwinianie – próbując przypisać winę innym, racjonalizację – powtarzając spiskowe teorie, czy na przykład projekcje, przypisując innym własną frustrację i złość. To jakby psychiczne zaklęcia, pozornie zmniejszające poziom lęku – a w istocie jedynie potęgujące stres, prowadzące nie tylko do bezsennych nocy, przewlekłego zmęczenia czy nerwicy, ale i do niepotrzebnych konfliktów, lekkomyślnych działań czy rozpaczy.

 

Szef Oddziału Psychiatrii porównał uczucia towarzyszące pandemii do pędzącego pociągu i ludzi stojących na torach. Kłócenie się, przez kogo tu jesteśmy, przyniesie taki sam efekt, jak wiara, że pociąg zniknie wraz z zamknięciem oczu - mówi. Jeśli jednak przyjmiemy, w jakiej jesteśmy sytuacji, to może się okazać, że wcale nie jest tak trudno zejść z torów. Możemy nauczyć się radzić sobie ze stresem w sposób konstruktywny.

 

Nie tak dawno wirus u wielu wywoływał wesołość i zaciekawienie – wypieraliśmy zagrożenie, obserwując relacje z Chin jak kolejny film fabularny, tłumacząc sobie, że „to przecież zwykła grypa”. Teraz pandemia, nie pytając nikogo o zgodę, zastępuje naszą codzienność, co rodzi w nas poczucie zamętu, straty, frustracji i wściekłości – mówi Wojciech Sołtys. Im szybciej przepracujemy te uczucia, tym szybciej zaadoptujemy się do działania w tej codzienności. Jak armia, która po pierwszej potyczce z wrogiem przegrupowała się, przyjmując skuteczną strategię.

 

Pandemia przeraża, ale – zdaniem dra Sołtysa – ludzkość niejeden kryzys i niejedną pandemię już przeszła. Jako cywilizacja zachodnia, mamy za sobą kilkadziesiąt lat rozwoju i dobrobytu, nauka i medycyna jeszcze nigdy nie były tak zaawansowane, systemy logistyczne tak sprawne, a wiedza i możliwość jej wymiany tak dostępna. Naukowcy na całym świecie dwoją się i troją, żeby znaleźć lekarstwo i szczepionkę na SARS COV2, niemal codzienne pojawiają się nowe publikacje, akutalizowane są wytyczne, sięgajmy do nich, przekazujmy sobie wzajemnie – zachęca. Im więcej wiemy, tym większą zyskujemy kontrolę – najbardziej przeraża to, czego nie znamy.

 

Z punktu widzenia psychologów, wirus jest sytuacją, w której się znaleźliśmy. Problemem dla medyków jest na przykład brak środków ochrony osobistej, pacjenci, którzy nie przyznają się, że mogą być zarażeni, niefrasobliwość wobec procedur. Ale środki ochrony stają się dostępniejsze, procedury jaśniejsze i bardziej przestrzegane, coraz bardziej rozumiemy powagę sytuacji, ucząc się w niej działać. Co się dzieje w jednej głowie, odbija się w działaniu powszechnym. Jeśli nie chcemy, by dalej rządziły nami zamęt, pretensje, złość i strach – nazwijmy je. Przepracujmy, być może z pomocą specjalistów, do czego zachęcam. Jeśli zaczniemy od siebie, to, co wczoraj zdawało się końcem świata, jutro będzie już tylko kolejną chorobą – podsumowuje Wojciech Sołtys.

Zdjęcie: Pixabay